o2.pl - Portal internetowy

Strona główna , recenzje, zapowiedzi, newsy, publicystyka, publicystyka extra, galerie, solucje, cheaty, pliki, prasa, konkursy, tapety, Game TV
  Szukaj:  w:   


(2005-12-19 08:25:13)
Need for Speed: Most Wanted (PC)

Ocena:
9 / 10

Producent:
EA Games
Wydawca:
Electronic Arts Inc.
Dystrybutor PL:
Electronic Arts Polska
Gatunek:
Wyścigi

Wymagania sprzetowe:
Pentium 4 1.4 GHz, 256MB RAM, karta grafiki 32MB (GeForce 2 lub lepsza), 3 GB HDD lub Sony PlayStation 2.
Liczba głosów: 4614

7.45
Twoja ocena:

Seria Need For Speed była popularna od samego początku. Pierwsza część wydana w 1994 roku pod tytułem Road & Track Presents: The Need for Speed podbiła serca wielu graczy i była jedyną oprócz Porsche Unleashed (a w Europie Porsche 2000) grą z serii, która kładła nacisk przede wszystkim na realizm rozgrywki. I choć już właśnie w pierwszej części pojawiła się policja i ucieczki przed nią stały się czymś, z czym silnie kojarzył się tytuł Need for Speed, a dzięki serii Hot Pursuit zostało to jeszcze mocniej utrwalone. Pojawił się też High Stakes (w Europie Road Challenge), który praktycznie przemknął bez echa.

Dwa lata temu postanowiono zupełnie zmienić image serii i stworzono Underground, w którym i pojawił się tryb kariery, w którym gracz posiadał własny samochód, a później samochody, które mógł ulepszać. Nie było już pościgów policyjnych, co było tym bardziej dziwne, że to właśnie z tuningowanymi samochodami i ulicznymi wyścigami najbardziej kojarzą się chyba pościgi policyjne (i najprawdopodobniej kojarzenie w tej kombinacji właśnie powstało głównie dzięki filmowi Fast and Furious). Gra jednak zyskała popularność i dzięki możliwości całkiem sporego wpływania na wygląd samochodu i wpływania też (choć dość ograniczonego) na jego własności jezdne. Także dwa tryby: Drag (wyścigi na krótkim dystansie) i Drift (konkurencja polegająca na jak najdłuższym utrzymaniu pojazdu w poślizgu) przyczyniły się do popularności gry. Nic dziwnego też, że doczekała się rok później kontynuacji, w której było więcej możliwości tuningowania samochodu i pod względem wizualnym z zewnątrz, i tego co jest wewnątrz. Pojawiły się też nowe tryby gry oraz coś, co było też zupełną nowością w serii - możliwość dowolnej jazdy po mieście. Jak widać, przez te wszystkie lata (wychodząc niemalże co rok) seria zmieniała się, ale mimo to była zawsze popularna. Niektóre części nie były wprawdzie zbyt przychylnie przyjęte przez graczy, ale wtedy i tak wielu sięgało po starsze edycje. Teraz nadszedł koniec roku 2005 i Electronic Arts wypuścił kolejną część zatytułowaną Need for Speed: Most Wanted stanowiąca mieszankę serii Underground i Hot Pursuit oracz czegoś nowego. Nie można jej jedynie traktować jako czegoś w rodzaju Underground 3, ale... po kolei.

Witamy w Rockport, mieście które nigdy nie śpi. I nie śpi nie z tego powodu, że cały czas się coś w nim dzieje, ale dlatego, że słońce nie zachodzi. Znika wprawdzie za chmurami, ale nie schodzi poniżej linii horyzontu. A co najciekawsze wydaje się latać dookoła miasta z dosyć dużą szybkością. Czemu o tym wspominam? Cóż, choć napisałem, że Most Wanted nie powinno być traktowane jako Underground 3, to trudno jednak nie zauważyć, że pod wieloma względami nawiązuje do tej serii. Nie wiem czy autorzy przekonali się, że tuningowane samochody mogą wyglądać równie ciekawie za dnia, a nie tylko w nocy, a może chcieli bardziej jeszcze odróżnić Most Wanted od serii Underground. Tak czy inaczej - jeździmy tylko za dnia. Reszta gry na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo podobna do Underground. Podobne wskaźniki, podobny sposób jazdy, podobny styl graficzny. Wszystko takie podobne, ale... Po pierwsze, pojawia się troszkę przerywników filmowych zrealizowanych w technice kombinowanej (żywi aktorzy, generowane na komputerze tło i samochody), dzięki którym możemy bardziej wczuć się w klimat miejskich wyścigów. Zresztą sposób wprowadzenia do gry jest całkiem ciekawy. Na samym początku pojawiamy się jako obcy w mieście kierowca. Przyjeżdżamy stunignowanym BMW i prawie od razu natrafiamy na kilka postaci, z którymi będziemy mieli później sporo do czynienia. Do najważniejszych należą: Mia i Rog, którzy będą nam pomagać oraz Razor, który w nieuczciwy sposób stanie się posiadaczem naszego samochodu, a potem dzięki niemu wespnie się na szczyt Czarnej Listy. I właśnie. Czarna Lista. Naszym celem jest odegranie się na Razorze wygrywając z nim, ale zanim w ogóle się z nim zmierzymy, będziemy musieli pokonać wszystkich kierowców z Czarnej Listy. A czym ona jest? To ranking najszybszych i jednocześnie najbardziej poszukiwanych przez policję kierowców. Zresztą same zasady wspinania się na szczyt nie są jedynym powodem, dla którego nie możemy od razu się zmierzyć z Razorem. Znacznie bardziej istotną sprawą uniemożliwiającą nam w miarę wyrównaną walkę jest brak stosownego samochodu. Jednak zaraz po tym, jak policja nas wypuszcza ze względu na brak dowodów, stać nas jedynie na trzy samochody i to te najsłabsze, a gotówka która zostaje po ich zakupie też za bardzo na nic się nie zda. Zupełnie jeszcze inną sprawą jest to, że bez odpowiedniej reputacji i sklepy nam nie będą chciały sprzedać części, a nawet jeśli zgodzą się na sprzedaż niektórych, to po nieco innej cenie. Dlatego zanim odzyskamy nasz samochód, czeka nas dosyć długa droga... z niejednym zakrętem.

Fabuła jest oczywiście liniowa, co właściwie w grze tego typu nie powinno przeszkadzać, ale... Gdyby był po prostu ranking, gdyby z kierowcami innymi można było rozmawiać, gdyby można było nawiązywać różne znajomości, układy, to gra byłaby ciekawsza. Ale to taka drobna uwaga tylko z mojej strony, bo w sumie i tak przecież to ma być przede wszystkim gra wyścigowa, a większość graczy sięga po produkcje tego typu, aby pojeździć, a nie bawić się w intrygi. Tak czy inaczej, gdyby ktoś kiedyś pomyślał o czymś takim i rozbudował to mocno, to ja osobiście bym się ucieszył. Wróćmy jednak do Most Wanted. Gra jest z grubsza liniowa. Czemu „z grubsza”? Gdyż naszym celem jest pokonanie każdego z kierowców z Czarnej Listy, ale zanim będziemy ścigać się z kolejnym przeciwnikiem, musimy wykonać pewną określoną liczbę zadań z tym, że to co wybierzemy z przygotowanej dla nas listy, zależy już tylko od nas. Dlatego też można teoretycznie mówić o pewnej nieliniowości i każdy może przejść grę w nieco inny sposób..

Wspomniałem o wykonywaniu pewnych zadań, które przygotowuje dla nas każdy kolejny przeciwnik. Te zadania dzielą się na dwie grupy: pierwsza dotyczy wyścigów, a druga policji. Aby zaliczyć wyścig, należy go wygrać. Autorzy poszli oczywiście na spore ustępstwa i każdy etap można powtarzać dowolną liczbę razy, a i zawsze można się wycofać, aby spróbować później ponownie. Dodatkowo można też pokonać wyzwania zadane przez przeciwników już pokonanych, jeśli byłaby konieczność zdobycia dodatkowej gotówki. Samych wyścigów jest kilka rodzajów. Ze znanych z Underground pozostały Sprint (trasa z początkiem w punkcie A i końcem w punkcie B, którą trzeba ukończyć przed innymi przeciwnikami), Circuit (zamknięta trasa, którą pokonujemy przynajmniej dwukrotnie, czyli inaczej – przejeżdżamy przynajmniej dwa okrążenia – i musimy być pierwsi wśród startujących, aby wygrać), Lap Knockout (podobnie jak Circuit, ale po każdym okrążeniu ostatni uczestnik odpada z wyścigu) oraz Drag (wyścigi na krótkim dystansie, gdzie najważniejsza jest szybka zmiana biegów oraz zmiana pasów, nie kierujemy samochodem starając się utrzymać na drodze, ale starając się z niczym nie zderzyć). Tak, nie ma Driftów, ani też nic z drugiej części Underground. Ja osobiście jestem zadowolony z tego faktu, gdyż za Driftami nie przepadałem, ale wiele osób będzie zapewne zawiedzionych. Z drugiej - strony jednak sam charakter gry miał zostać zmieniony i tak też się stało - pojawiły się rodzaje wyścigów bardziej związane z policją. Pierwszy z nich to Tollbooth Time Trial. W skrócie to najbardziej przypomina on pierwsze komputerowe gry wyścigowe, w których to jechaliśmy drogą i mieliśmy przejechać od jednego checkpointu do drugiego w określonym czasie. Gdy to się nam udało, to dodawane było trochę czasu i jechaliśmy dalej, a jeśli nie, to zabawa się kończyła. Jak widać więc, nie jest to nic nowego, ale raczej zapomnianego. Warto też zaznaczyć, iż startujemy w pojedynkę i mierzymy się tylko i wyłącznie z czasem. A, i jeszcze jedna uwaga - nie musimy się zatrzymywać przy każdej budce, choć grając pierwszy raz, właśnie to zrobiłem (i tak udało się ukończyć bez problemu całość). Drugi nowy rodzaj wyścigów jest już bardziej oryginalny. Także jedziemy z punktu A do punktu B i podobnie jak w Sprincie są też przeciwnicy, z tym że to, co odróżnia ten tryb od Sprintu jest fakt, że nie musimy dojechać pierwsi, aby wygrać. Jak zatem można osiągnąć zwycięstwo? Należy się postarać i sprawić, aby radary umieszczone na trasie wyścigu odnotowały największą prędkość naszego samochodu. Kolejne wyniki są dodawane do siebie i suma decyduje o wygranej. Jest tylko jedno „ale” - jeśli ktoś ukończy wyścig, to sumy pozostałych uczestników są obniżane co sekundę. Dlatego też nie zawsze, gdy mamy wykazaną najwyższą sumę, to wygramy, ale i może się zdarzyć, że to przeciwnik będzie miał lepszy wynik, ale dzięki temu, że my pierwsi dojedziemy na metę, i tak przegra. Oczywiście każdy wyścig rozgrywa się na ulicach, gdzie jeżdżą samochody i... policja. Warto zwrócić uwagę na to, jakie jest zagrożenie pojawienia się radiowozów w czasie, gdy się ścigamy i czasami warto jest połączyć wykonanie jednego zadania, którym może być wyścig z drugim, które należy do następnej grupy zadań stawianych nam przez kierowców z Czarnej Listy.

W tej drugiej kategorii wyszczególnione są zadania, które musimy wykonać w związku z pościgami. Może to być dokonanie ucieczki w określonym czasie albo też uciekanie przed policją przez nakazaną liczbę minut. Inne zadania to popełnienie danej liczby wykroczeń, ominięcie zadanej liczby blokad lub pasów z kolcami, uderzenie tylu a tylu radiowozów, dokonanie zniszczeń na zadaną kwotę lub spowodowanie, aby nagroda za naszą głowę wyniosła odpowiednio wysoko. Oczywiście w przypadku tych zadań możemy w dowolny sposób łączyć ich wykonywanie i na raz zaliczyć kilka z nich. I jest tylko jeden warunek, który jest konieczny, aby zadania zostały uznane za wykonane – musimy uciec policji, co nie zawsze musi być takie proste. Zacznę jednak od omawiania stopnia poszukiwania. Za dokonanie każdego wykroczenia, które może odnotować policja, czyli przekraczając prędkość na drodze, gdzie jest umieszczony fotoradar, dokonując wykroczenia na oczach policjanta lub w każdym innym momencie, gdyż zawsze przecież ktoś może na nas donieść policji, wzrasta nasz poziom poszukiwania. Oczywiście najlepiej jest znaleźć jakiś radiowóz i uderzyć w niego, wtedy na pewno zwrócimy na siebie uwagę policji. Wiem, że to jednocześnie najgłupszy pomysł, zwłaszcza w rzeczywistości, ale przestrzegam i ostrzegam – to tylko gra i tylko w niej jest lepiej wykonywać takie numery. Są wprawdzie ludzie, którzy po wyjściu z aresztu lub więzienia, ewentualnie poprawczaka, opowiadają kolegom jak to fajnie było uciekać przed policją, ale... komentarz na temat takich osób pozostawiam bez żadnego słowa więcej. Wracamy do gry (gry!) (Tak, tak już - przecież nie będziemy robić złych rzeczy - przyp. Klecha). Aby dowiedzieć się o tym, czy policja nas poszukuje w danej chwili należy uważnie słuchać rozmów przez radio. Z nich można dowiedzieć się na przykład o tym, że ktoś poinformował o jakimś szaleńcu na drodze, można dowiedzieć się czy policja już wie, jak wygląda nasz samochód, czy go szuka, ilu policjantów uczestniczy w pościgu, można też dowiedzieć się o prośbach o wsparcie, o tym, co policja planuje zrobić i jeszcze wielu innych rzeczy. Stopień poszukiwania nas przez policję można dodatkowo podzielić na etapy, których wyliczyć można cztery. Aby policja stwierdziła, że jesteśmy odpowiednio niebezpieczni, aby konieczne było ściganie nas przy pomocy coraz poważniejszych środków, musimy odpowiednio „zabłysnąć”. Tego jednak dokonać można po prostu uciekając wystarczająco długo, a po drodze uderzając czasami w coś, wymijając blokady czy też niszcząc radiowozy. Należy tylko pamiętać o tym, aby nie uciec policji tak, aby całkowicie zrezygnowała z pościgu, gdyż wtedy wszystko trzeba będzie zaczynać od nowa, a warto pamiętać, że im dłużej pościg trwa, tym większa jest nagroda za schwytanie nas. Z drugiej jednak strony, nie warto gonić za policją, jeśli zgubiła nasz trop. Wprawdzie o ile na pierwszych dwóch poziomach nie jest to jeszcze takim głupim pomysłem, gdyż policjanci potrafią niekiedy zabłysnąć niezwykłym talentem w uciekaniu od poszukiwanego, a nie śledzeniu go (to prawdopodobnie jest zamierzone, aby gracz miał szansę uciec, gdyż w rzeczywistości policja nie zawracałaby nagle i szukała nas w drugim kącie miasta, ale cały czas jechała tam, gdzie najprawdopodobniej możemy być w danej chwili), to nie można się przyzwyczajać do czegoś takiego i na trzecim, i czwartym poziomie najlepiej jest już unikać policji i jeśli chcemy, aby pościg trwał dalej to po prostu jeździć sobie po mieście, gdyż czas, jaki jest potrzebny, aby pościg został zakończony w przypadku, gdy policjanci zgubią nas z oczu, jest wystarczająco długi, abyśmy zupełnie przypadkiem trafili na jakiś radiowóz. Czemu nie jest warto pakować się specjalnie na policję? Przy dwudziestu samochodach na karku, a za naszą głowę jest już wyznaczone te kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy nagrody, najdrobniejszy błąd może zakończyć się otoczeniem nas przez radiowozy, a wtedy ciężko jest już uciec.

Wróćmy do samych stopni poszukiwania przez policję. Na każdym z nich mamy do czynienia z innymi radiowozami. Są coraz szybsze, bardziej odporne na zniszczenia, a policjanci w nich są coraz agresywniejsi. Dodatkowo na drugim poziomie pojawiają się blokady, które najlepiej omijać przejeżdżając tuż obok nich. Na trzecim poziomie do akcji wkraczają samochody terenowe, które starają się nas staranować. I tak naprawdę jest to chyba najgorsze z utrudnień, gdyż na naszym radarze pojawiają się niemalże w ostatniej chwili i ciężko jest je często ominąć. Czwarty poziom oznacza, że blokady drogowe będą zawierać dwa razy mniej samochodów, ale to nie znaczy jednocześnie, że dobrym pomysłem jest przejechanie tam, gdzie samochodów nie ma. Czemu? Tam są rozłożone kolce. Dlatego też warto sobie wypracować odruch omijania takich blokad między radiowozem a ścianą, a nie tam, gdzie jest „duża dziura”. Dodatkowo naszą ucieczkę może nam umilić śmigłowiec, którego funkcja jest zbliżona do znanej z autentycznych pościgów, ale dodatkowo będzie on też wzniecał lecąc nisko nad drogą tumany pyłu tuż przed nami. Są dwa sposoby, aby się pozbyć śmigłowca. Pierwszy, to wjechanie do tunelu, a drugi to wymanewrowanie go na drodze – tak, to jest możliwe. Tym bardziej, że helikopter potrafi dać szybko za wygraną. Przypominam, że w czasie normalnego pościgu nie ma mowy o tym, żeby stwierdzili, że helikopter się na nic już nie przyda, zatem mamy do czynienia z kolejnym ukłonem w stronę graczy, gdyż gdyby helikopter krążył cały czas nad naszą głową, to nie mielibyśmy żadnych szans uciec z braku możliwości przejścia do trybu Oczekiwania (będę posługiwał się polskim tłumaczeniem gry, choć osobiście część rzeczy nieco inaczej bym określił). I właśnie, przejdę teraz do tego jak wygląda ucieczka. W czasie pościgu w dolnej części ekranu widoczny jest pasek. Jeśli wskazuje on bardziej w lewą stronę, to znaczy że policja jest bliższa pojmania nas. A jeśli w prawo, to oznacza że tracą nas z zasięgu wzroku, a więc mamy duże szanse im uciec. W przypadku, gdy już stracimy kontakt wzrokowy ze wszystkimi radiowozami, co możemy osiągnąć uciekając od nich możliwie najszybciej (co jest akurat trudne, gdyż policja posiada naprawdę szybkie radiowozy) poprzez kluczenie uliczkami i zgubienie ogona, przechodzimy do trybu Oczekiwania, w którym najlepszym pomysłem jest skierowanie się prosto do którejś z kryjówek lub do garażu. Jeśli wjedziemy do tego drugiego, to jesteśmy od razu bezpieczni. Jeśli jednak wjedziemy do kryjówki, to musimy jeszcze poczekać troszkę, a gdy ktoś nas wtedy zauważy, to znowu wracamy od pościgu i musimy uciekać. Nie będę pisał o sposobach ucieczki przed policją, gdyż każdy i tak znajdzie swój ulubiony. Jedni będą preferować autostrady wbrew temu, co Morpheus mówił w Matrixie i co też przecież przeczy zdrowemu rozsądkowi (a ja jednak wolę autostradą uciekać i to najlepiej pod prąd), inni będą starać się zgubić policję w środku miasta, a jeszcze inni będą kombinować. W kwestii ucieczek jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której trzeba wiedzieć. Autorzy gry przygotowali w niektórych miejscach, które oznaczone są na mapie przy pomocy czerwonych trójkątów, konstrukcje dzięki którym będziemy mogli pozbyć się, jeśli nie całej, to przynajmniej części ścigających nas radiowozów. Są to stacje benzynowe, olbrzymie opony czy też pączki trzymające się dzięki drewnianym podporom czy też jeszcze innego rodzaju konstrukcje takie jak choćby rusztowania. Więcej nie powiem, a jest jeszcze kilka rzeczy, które mogą posłużyć nam w celu pozbycia się policjantów.

Dodatkowym nie tyle zadaniem, co wymogiem stawianym nam przez kierowców z Czarnej Listy, jest osiągnięcie odpowiednio wysokiej łącznej nagrody za nasze złapanie. Po wykonaniu wszystkich zadań możemy zmierzyć się z przeciwnikiem. Każdy pojedynek składa się z dwóch wyścigów, które trzeba wygrać. Różnią się od pozostałych tym, że zawsze mierzymy się tylko z jednym przeciwnikiem, a dodatkowo pościg, który może się rozpocząć w czasie trwania wyścigu jest przerywany po zakończeniu pierwszego z nich i nie musimy uciekać przed policją, ale od razu stajemy na linii startu drugiego wyścigu. Gdy pokonamy już przeciwnika możemy wybrać dwa ulepszenia należące do przeciwnika lub bonusy, a wśród nich możemy natrafić na dokumenty samochodu rywala. I naprawdę warto jest próbować je zdobyć, gdyż wtedy i nie będziemy wydawać pieniędzy na własny samochód, a i co znacznie ważniejsze – pojazd, który wygramy będzie często posiadał ulepszenia, które nie będą dla nas dostępne. Dopiero gdzieś tak od połowy opłaca się porządnie inwestować w własny samochód. No chyba, że... wcześniej nie uda się odkryć dokumentów pojazdu przeciwnika. W takim przypadku trzeba będzie już dość szybko zainteresować się zmianami.

Gdy już tak z grubsza opisałem wyścigi i pościgi (wrażenia pozostawię na później) wspomnę co nieco o samochodach oraz o ich tuningowaniu. Pojazdów do kupienia jest około trzydziestu (w Black Edition o dwa więcej) i jeśli ktoś przynajmniej odrobinę interesuje się samochodami lub przynajmniej ogląda pewien dosyć popularny program w telewizji, to na pewno większość z nich będzie znał. A jak pojazdy są odwzorowane? Że i tak większość z nas nie miała nawet możliwości zobaczyć tych pojazdów na żywo, a co dopiero przejechaniu się, to trudno jest powiedzieć na ile samochody nie są realistycznie odwzorowane. Bo realistycznie na pewno nie są. Zresztą jeśli ktoś chce realistycznego symulatora jazdy, to na rynku też są i takie dostępne (że wymienię choćby rFactor lub firmowany nazwiskiem nieżyjącego już niestety kierowcy rajdowego Richard Burns Rally). Most Wanted miał w założeniach sprawiać i sprawia dużo frajdy. A realistyczne wyścigi dla większości graczy są zbyt złożone i trudne. Dlatego też nie można mówić o Most Wanted jako o realistycznym symulatorze wyścigów. Oczywiście nie oznacza to, że jest to gra w pełni zręcznościowa – sporo praw i zasad jest odwzorowane. I jedyne czego może brakuje, to zniszczenia. Dotyczy to wprawdzie tylko naszego pojazdu i pojazdów innych uczestników wyścigów, gdyż pozostałe samochody można zdewastować. Niby w opcjach jest możliwość włączenia zniszczeń, ale dotyczy to tylko wyglądu, a w tej kwestii i tak tylko tekstury się zmieniają. Szkoda. Naprawdę szkoda, że nie można włączyć zniszczeń. Choć zapewne by się skończyło to tak, że z wyścigu przeciwników eliminowałoby się w dosyć brutalny sposób. A tak to jedynym sposobem, aby wygrać, jest przejechać jak najszybciej całą trasę. Jak więc możemy sprawić, aby to się nam udało? Oprócz kupienia szybszego samochodu da się ulepszyć ten, który już mamy. Sposobów na to jest troszkę, ale w porównaniu do Underground jest ich znacznie mniej, zwłaszcza w kwestii wyglądu. Nie ma jednak co narzekać, gdyż autorom Most Wanted nie chodziło o stworzenie Underground 3, ale czegoś nowego, czegoś w czym nie jest najważniejsze ulepszanie samochodu, ale przede wszystkim wyścigi oraz pościgi i zarówno w jednych, jak i w drugich przydaje się ulepszanie silnika czy zawieszenia. A czy zmiana wyglądu ma jakieś znaczenie? W Underground zależała od tego nasza reputacja, a teraz przecież jest ona zależna od tego, jak bardzo zaleźliśmy za skórę policji. Czy zatem wygląd wnosi coś do gry oprócz zaspokojenia potrzeb estetycznych gracza? Tak. W końcu przecież policja ściga nas wiedząc, jak wygląda nasz samochód. I jeśli zmienimy jego wygląd, to zainteresowanie stróżów prawa spadnie. Jest też jeszcze inny sposób obniżenia poziomu zainteresowania. Możemy po prostu odstawić samochód do garażu i wybrać inny do jazdy. A potem w razie czego zmienić znowu. Jest też jeszcze jeden sposób. Możemy po prostu dać się złapać policji i wtedy poziom poszukiwań spadnie do zera. Wprawdzie pozostaje nam zapłacenie mandatów, a jeśli nie mamy z czego, to policja zabierze nam nasz samochód. Także, jeśli trzy razy zostaniemy zatrzymani trzy razy tym samym pojazdem, to stracimy go. Możemy jednak jeszcze skorzystać ze specjalnych kart, dzięki którym policja najzwyczajniej w świecie zapomni o całym incydencie. A same karty możemy uzyskać po wygranej z przeciwnikiem z Czarnej Listy.

A teraz najważniejsze. Jak się w to wszystko gra? Niesamowicie. Most Wanted naprawdę wciąga i nie pozwala się nudzić. Pościgi policyjne są tak dobrze zrobione, że uczestnicząc w nich ma się naprawdę wrażenie tego, iż jest się ściganym przez policję. Mowa tutaj oczywiście o poziomie trzecim i czwartym, gdyż po pewnym czasie dochodzimy do takiej wprawy, że dwa pierwsze poziomy to jest raczej zabawa i wstęp do głównego dania. No i właśnie. Wychodzi, że w czasie pościgów poziom trudności zmienia się od dziecinnie prostego do dosyć trudnego. Według mnie tak właśnie powinno być i bardzo dobrze, że tak właśnie jest. Każdy po prostu sam powinien wiedzieć, na ile jest sobie w stanie pozwolić i czy jeszcze powinien igrać z policją czy już zacząć uciekać. A jak w porównaniu do tego mają się wyścigi? Cóż, to prawie tak jakby to była inna gra. I to także w poziomie trudności. Praktycznie większość wyścigów okazuje się formalnością, choć może się zdarzyć, że trzeba będzie niektóre powtarzać po kilka, a może i kilkanaście razy. Dla przykładu podam jedną sytuację. Nie udało mi się wygrać samochodu od kilku przeciwników na początku i musiałem kupić samochód sam. Wybrałem Forda Mustanga i ulepszyłem go troszkę (na tyle, na ile mogłem). I teraz... Ścigając się z komputerowymi przeciwnikami nie miałem żadnych problemów, ale Tollbooth Time Trial nie mogłem w ogóle ukończyć. Jednak gdy udało mi się wygrać Porsche, żaden wyścig nie stanowił problemu (przez jakiś czas). A może po prostu miałem takie szczęście, nie wiem. Wiem za to, że obojętnie czy to wyścig czy pościg, czy udaje się wygrać, czy też nie, czy policja mnie złapała czy jej uciekłem, to i tak przez cały czas się świetnie bawiłem grając w Most Wanted.

A grałem i w wersję na PC, i na PS2. I w obie gra się równie dobrze, a poza grafiką praktycznie nie widać żadnych większych różnic. Oczywiście zupełnie inaczej gra się na klawiaturze, inaczej na kierownicy, a inaczej na padzie. Na klawiaturze grałem chwilę, o tak żeby sprawdzić jak się gra. I powiem tak – można, ale... to nie ta sama przyjemność, co z zabawy z kierownicą. Nie da się po prostu tak dokładnie sterować samochodem na klawiaturze. Na padzie jest już zdecydowanie lepiej i nie wiem tylko czy to, że grałem na kierownicy najpierw sporo podłączonej do PC, a do tego trzeba się przyzwyczaić, czy też na PS2 gra jest prostsza, czy może po prostu w samochodach powinno montować się pady, a nie kierownice i pedały. Jednak na padzie o ile prosto się ścigało, to robienie wszelkich dziwnych rzeczy było już trudniejsze niż na kierownicy. Przykładem może być przejeżdżanie pod ciężarówką. Nie ma za to żadnych bonusów, a jedynie własna przyjemność, ale uwierzcie mi – to naprawdę coś niesamowitego, jak się zrównuje prędkość do prędkości ciężarówki, jedzie równolegle, a potem powoli wjeżdża pod ciężarówkę. I to wszystko oczywiście na serii zakrętów. Problemem jest jedynie to, że jak przejedziemy, to ciężarówka na ogół zatrzymuje się i to bez znaczenia czy zahaczyliśmy czy też nie. A czemu się zatrzymuje? Pewnie kierowca dzwoni na policję (ewentualnie chce się nas pozbyć w zakresie własnych możliwości – przyp. Klecha). A w kwestii samych ciężarówek to radziłbym kilka razy uderzyć w niektóre. Ot tak, żeby się przekonać co się stanie.

No dobrze, skoro PC i PS2 w kwestii grywalności się nie różnią, to jakie są różnice? W dźwięku... Nie ma. To, jak brzmią silniki, jest niesamowicie sugestywnie zrealizowane. Także każda zmiana w samochodzie może sprawić, że nieco inaczej będzie brzmiał. Z muzyką to już kwestia gustu. Mi utwory dostępne w EA Trax średnio odpowiadały i puściłem sobie coś bardziej w moich klimatach (ragga-jungle.com), więc nie będę oceniał tej muzyki. „Tej muzyki” ponieważ w Most Wanted są dwa „rodzaje” tła muzycznego. Jedno to właśnie EA Trax, czyli utwory stanowiące trochę mieszanki hip hopu, rocka, trochę techno, trochę w ogóle pochodnych różnych, które odgrywane są w czasie wyścigów i jeżdżenia po mieście oraz w menu. Drugi „rodzaj” to muzyka interaktywna uaktywniająca się w czasie pościgów. Zależy od tego, ile policjantów nas ściga, czy teraz nas ścigają, jak bardzo blisko są, jak szybko jedziemy i jeszcze od kilku rzeczy. Efekt? Niesamowity. Tak jakby oglądało się film. A i właśnie, czasami akcja gry przerywana jest różnymi ujęciami, na których co poniektóre ewolucje pokazane są w zwolnionym tempie. Także gdy policja nas zauważy, to akcja się zwolni i kamera zrobi najazd na radiowóz. Oczywiście tę opcję możemy wyłączyć, ale ze zwolnień... na to osobny akapit przedstawię zanim zabiorę się za grafikę.

W Most Wanted wprowadzona została rzecz innowacyjna w grach wyścigowych, która znana jest w strzelankach od czterech już lat, kiedy to pojawił się Max Payne. Autorzy najnowszego Need for Speed dodali do gry tryb zwolnienia czasu, dzięki któremu możemy mieć większą kontrolę nad samochodem, a czasami też nie raz może nas uratować z opresji – na przykład gdy z naprzeciwka jedzie na nas ciężki samochód terenowy, albo chcemy też ominąć blokadę. Z tym, że jeśli nie będziemy w ogóle pamiętać o tym trybie, to też można sobie bez niego poradzić.

A teraz już wracam do grafiki i porównania jej na PC i PS2. Każdy się spodziewa zapewne, że na PS2 będzie gra wyglądać gorzej i tak też jest, ale nie oznacza to, że wygląda źle. Nie ma wprawdzie takiego deszczu jak na PC, nie ma takich rozmyć, rozjaśnień, takiej szczegółowości, takich odbić, tak dokładnych tekstur, ani takich cieni, ale – i tak wszystko wygląda niesamowicie. Jedynie właściwie brakuje tylko wyższej rozdzielczości, a to właśnie jest na PC. To i wymieniane wcześniej elementy. Najbardziej w sumie spodobały mi się cienie, gdyż przez długi czas nie było dokładnego rzucania cieni przez otoczenie na samochody. Wprawdzie shadowmapy o zmiennej rozdzielczości wyglądały u mnie czasami śmiesznie, a tym bardziej gdyż nie były rozmyte i sam nie wiem tylko czy to wina mojej karty (nie jest najnowsza) czy też po prostu tak już jest w Most Wanted. Ale i tak – cienie wyglądają dobrze. Za to rozmycia oraz rozjaśnienia wyglądają już prawidłowo i... świetnie. Bawiłem się trochę włączając i wyłączając opcje wszelkie, i powiem tak: lepiej jest wyłączyć niektóre rzeczy, a pozostawić ostatnią opcję na wysokim poziomie, gdyż lokalne rozjaśnienia na ekranie naprawdę podnoszą finalną jakość generowanego obrazu. No, ale dosyć samych technicznych rozwiązań. Pora powiedzieć, jak te rozwiązania zostały wykorzystane, jak to wszystko wygląda. Fantastycznie. Pojazdy są bardzo ładne. Otoczenie także. Do tego dochodzą jeszcze najróżniejsze detale. A to liście, a to pył, a to przelatujące ptaki. Jeszcze jezdnia, która po deszczu bardziej lśni. I jeszcze wiele innych rzeczy, które najlepiej samemu zobaczyć na własne oczy, gdyż nie ma sensu ich opisywać. Jest jeszcze kwestia przerywników filmowych. Dość ciekawy i niezbyt skomplikowany zabieg nadaje im specyficznego klimatu. Sama gra aktorska może nie jest jakaś super niesamowita, ale nie o to chodzi. Tu nie miało być przecież żadnych dramatycznych popisów.

I przyszła pora na podsumowanie. Need for Speed: Most Wanted jest grą bardzo dobrą. Nie jest może grą rewolucyjną, ale na pewno wnosi trochę do gatunku, a te pomysły, które istniały już wcześniej, wykorzystuje w bardzo dobry sposób. Można jedynie ponarzekać na to, że nie da się aż tak bardzo ulepszać samochodu, ale przynajmniej można część ustawień zmienić każdego z ulepszeń, a to też już jest coś, choć za mało. No i samych ulepszeń jest dość niewiele. Most Wanted spełnia jednak najważniejsze wymaganie gier komputerowych - bawi i daje naprawdę dużo przyjemności. I to bez względu na platformę, gdyż na obu gra różni się tylko grafiką, a rozgrywka przebiega praktycznie tak samo – świetnie. Więc, jeśli lubicie gry wyścigowe albo też oglądać pościgi policyjne w telewizji lub na filmach, to nie zastanawiajcie się długo. Macie PS2? Kupcie wersję na tę platformę. Macie PC? To na PC. Macie obie? To... Sami wybierzcie. A jeśli macie kierownicę, to chyba nie muszę mówić więcej.

Kotowate





Nie ma jeszcze komentarzy do tej publikacji.


Pseudonim:
E-mail:
Treść:
 

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. gry.o2.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin, zawiadom nas o tym na gry@firma.o2.pl

© 1999-2009 o2.pl Sp. z o.o. - operator Portalu o2.pl (www.o2.pl) i Komunikatora Tlen.pl (www.tlen.pl).
Gry komputerowe: Redakcja | Kontakt  Portal o2.pl: O firmie | Reklama