o2.pl - Portal internetowy

Strona główna , recenzje, zapowiedzi, newsy, publicystyka, publicystyka extra, galerie, solucje, cheaty, pliki, prasa, konkursy, tapety, Game TV
  Szukaj:  w:   


(2004-05-16 07:41:36)
Painkiller

Ocena:
9 / 10

Producent:
People Can Fly
Wydawca:
Dreamcatcher
Dystrybutor PL:
Dobra Gra
Gatunek:
Akcja

Wymagania sprzetowe:
Procesor 1,5 GHz, 256 MB RAM (zalecane 512), karta grafiki GeForce 3 albo lepsza (64 MB albo więcej), 1,5 GB HDD
Liczba głosów: 932

7.34
Twoja ocena:

Nazwisko Adrian Chmielarz towarzyszy mi prawie przez całe życie. Jego talent zacząłem poznawać na stareńkim ZX Spectrum – moim pierwszym komputerze. Potem przez długi czas nic, aż do momentu, gdy pierwszy raz w Secret Service przeczytałem recenzję Teenagenta. Była to pierwsza i ostatnia gra przygodowa, którą ukończyłem z czystą przyjemnością. Niezwykłe gagi, wszechobecny humor i niekonwencjonalne rozwiązania zagadek sprawiały, że wracałem do niej po kilkanaście razy i zawsze z uśmiechem na twarzy. Potem wszelki słuch o Adrianie Chmielarzu zaginął. Ale od jakiegoś czasu media wiedzą o nowym projekcie firmy People Can Fly, której szefem jest właśnie Chmielarz. Miałby to być rasowy FPS: bez żadnych zadań, bez żadnego myślenia – czyste chodzenie do przodu i zabijanie kolejnych sługusów zła. Jego nazwa wzięła się z połączenia dwóch wyrazów - pain (ból) oraz killer (zabójca), co w połączeniu daje Painkiller, czyli po polsku - tabletka przeciwbólowa. Nasi zachodni sąsiedzi piali z zachwytu po obejrzeniu zdjęć, lecz długo nowa gra polskiego programisty nie mogła znaleźć wydawcy. Dopiero firma Dreamcatcher postanowiła „zaryzykować” i dogadała się z People Can Fly. W chwili obecnej inni wydawcy na pewno plują sobie w brodę, ponieważ uciekła im możliwość zarobienia niemałych pieniędzy. Painkiller sprzedaje się jak świeże bułeczki. Czy jest tego wart? Odpowiem od razu: jest wart, ale żeby się dowiedzieć, co w nim jest takiego wyjątkowego, przeczytajcie poniższą recenzję.

Fabuła gry nie jest wyszukana i jeżeli liczyliście na jakieś wspaniałe i oryginalne pomysły, to się zawiedziecie. Średniej jakości wprowadzenie przedstawia peryferie jednego z wielkich miast. Nasz bohater wraz z ukochaną żoną udaje się do miasta, jednakże ślepy los nie chciał, aby tam dotarli. Po przejechaniu paru kilometrów wpadają w poślizg i zderzają się z nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówką. Oboje giną na miejscu. Lecz czy na pewno? Główny bohater został wskrzeszony przez Boga, który potrzebuje zabójcy o czystym i nieskalanym sercu. Najwyższy z Najwyższych ma ogromny problem z Szatanem, ponieważ stworzył on ogromną armię i rozpoczyna marsz na Niebo. Naszym celem jest pokrzyżowanie mu planów. Proste w założeniach, ale w praktyce nie będzie wcale łatwo.

Pierwsze, co się rzuca w oczy zaraz po uruchomieniu Painkillera, to jego mroczny klimat. Wszechobecne wątki okultystyczne (pentagramy, tarot, magia) sprawiają, że czujemy się niemalże jak anioł śmierci. Sam wygląd piekła niczym nie różni się od Ziemi. Przed nami stoją strzeliste klasztory, średniowieczny zamek, kopalnie, zakład dla chorych psychicznie, port czy cmentarz. Najładniejszą lokacją, jaką przyjdzie nam zwiedzić, jest biblijna Wieża Babel. Warto czasami oderwać się na chwilę od zabijania hord przeciwników, by zwiedzić miejsce, w którym aktualnie się znajdujemy. Panowie z People Can Fly mieli nie tylko dobre pomysły, ale również świetnie je zrealizowali.

Detale, detale i jeszcze raz detale. Widać, że to właśnie w nich tkwi siła Painkillera. Czymże byłyby wielopoziomowe katedry, gdyby nie szczegóły architektoniczne? Bogato zdobione kolumny, witraże i inne elementy dekoracyjne sprawiają, że właściwa rozgrywka staje się czasami drugoplanową zabawą. Każda mapa jest wypełniona przedmiotami, które można dowolnie przesuwać, obracać czy niszczyć. Prawie wszystko, co widzicie przed sobą, można zdemolować, dzięki czemu poprawiają się nasze końcowe statystyki, a kieszeń wypełnia się monetami, za które możemy kupować karty tarota, ale o nich za chwilę.

Wszystkie lokacje zamieszkują różnego rodzaju potwory i bestie. Zamiast ludzi płci obojga przed nami stają szkielety, magowie i czarownice, a na końcu każdego z pięciu poziomów musimy zmierzyć się z tzw. szefem. I w tej materii nie zabrakło twórcom polotu, bowiem każda napotkana bestia jest straszna i przerażająca. Jednak jest coś, co mnie bardzo zirytowało, aczkolwiek jest to taka błahostka, że najwyraźniej po prostu ją przeoczono. Otóż, zabijając szkielet, możemy zobaczyć, jak jego kruche kości rozpadają się na kilka kawałków... ciała. Ale na dobrą sprawę nie przeszkadza to w rozgrywce, choć na początku było strasznie denerwujące.

Zachowanie praw fizyki to podstawa, o jakiej bardzo często się zapomina. Pod tym względem Painkiller jest grą naprawdę przełomową. Nie licząc niedawno wydanego Far Cry, nie mogę znaleźć żadnego produktu, w którym tak dokładnie przestrzega się zasad dynamiki, kinematyki i innych. Twórcy skorzystali z popularnego Havoka, odpowiednio go modyfikując, by osiągnąć swój cel. Jak wspomniałem wyżej, prawie każdy przedmiot można zniszczyć. Ciekawostką natomiast jest to, że strzał z innego położenia i pod innym kątem zniszczy tę, dajmy na to, wazę w nieco inny sposób! Wielką frajdą jest także widok spadającej beczki, która strąca niczym kula w kręgielni kolejnych przeciwników. O wiele lepiej widać zachowanie praw fizyki podczas walki z przeciwnikami. Jeżeli strzelimy z małej odległości prosto w pierś, to możemy spodziewać się rozerwania ciała na strzępy, jednak jak się trochę cofniemy, to naszego martwego wroga odrzuci kilka metrów w tył. W tym miejscu znowu można się trochę czepiać: lecące do tyłu ciało, które ma masę (a nie wątpliwie mają je panowie w Painkiller), powinno przewracać innych, chodzących jeszcze przeciwników, a niestety tak się nie dzieje.

Painkiller z założenia był powrotem do korzeni. Nie jest grą, w której musimy wykonać szereg bardziej lub mniej złożonych zadań, lecz czystą strzelaniną. Podobnymi założeniami podbiły serca graczy takie produkty, jak Serious Sam czy Will Rock, i na pewno nie będzie inaczej z „Zabójcą bólu”. Mamy do dyspozycji raptem kilka rodzajów broni, a każdy z nich ma dwa tryby strzelania. I tak w naszym plecaku mogą się znaleźć: dubeltówka, minigun, obracające się noże czy osikowa odmiana nitownicy (albo po prostu kołkownica). Poza tym możemy przeciwników zamrażać, wysadzać, porażać prądem lub po prostu przybijać do ściany. Szczególnie ostatni z wymienionych trybów jest zarówno bardzo efektowny, jak i efektywny. Przybite ciała nie stoją sztywno na baczność, lecz osuwają się pod wpływem swojego ciężaru. Stworzony na potrzeby gry oręż został dopracowany do granic możliwości i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Ciekawostką jest to, że każdą spluwą można zabijać zarówno z bliska, jak i z dystansu. Najoryginalniejszą bronią są wirujące ostrza, które można również wystrzelić w kierunku nadchodzących przeciwników.

Bardzo spodobała mi się muzyka. Od kilku lat słucham muzyki metalowej, charakteryzującej się ostrym i ciężkim brzmieniem. Właśnie tego typu podkład muzyczny zaserwowali graczom panowie z People Can Fly. W połączeniu z mrocznym klimatem i szybką akcją daje nam to niezwykle grywalny produkt, od którego nie sposób się oderwać. Jedynym ratunkiem są napisy końcowe, pojawiające się niestety bardzo szybko. Wystarczy jeden dzień grania, by bez większych problemów ukończyć Painkillera.

AI przeciwników nie stoi na wysokim poziomie, wręcz na żałośnie niskim, jakby porównać ją do tego, co prezentował Far Cry. Wzorem gier z początku lat 90-tych wrogowie są tanim mięsem armatnim i raczej stosują zasadę „I Herkules dupa, gdy ludzi kupa”. Z drugiej strony nie jest to przecież produkt, w którym inteligencja powinna być szczególnie wysoka. Jednak byłoby miło, gdybyśmy musieli choć troszkę wysilić się, by wyprawić na inny świat kolejnego potwora. Prawdziwym wyzwaniem są końcowi bossowie, którzy potrafią napsuć krwi. Nie dość, że są oni gigantyczni i niezwykle twardzi, to jeszcze obok nich pojawia się horda pomocników, których nie można ignorować.

By nieco wydłużyć rozgrywkę, twórcy dodali tak zwane karty tarota, które możemy kupić po ukończeniu każdej misji. Odblokowujemy je poprzez wykonanie polecenia, jakie poznajemy przed dograniem się mapy. Raz chodzi tutaj o zabicie wszystkich przeciwników, innym razem o zebranie wszystkich monet, a czasami o zniszczenie wszystkich przedmiotów. Karty te są tzw. wzmacniaczami naszego bohatera i powodują, że ciała znikają trochę później, jesteśmy szybsi, bardziej wytrzymali na strzały czy po prostu zadajemy większe obrażenia. Gdyby tej opcji nie było w grze, to nikt by nie zauważył różnicy. Osobiście nigdy nie korzystałem z kart, a monety zbierałem wtedy, gdy je zauważyłem.

Czym są wspomniane w powyższym akapicie dusze? Każdy zabity przeciwnik zostawia zieloną kulę, która po podniesieniu leczy naszego bohatera (jedna dusza to jeden punkt życia). Uzbierawszy ich 66, wpadamy w coś jakby berserk w grach RPG. Poruszamy się wtedy o wiele szybciej, a każdy atak kończy się śmiercią naszego przeciwnika. Warto to wykorzystać podczas walki z szefami na końcu poziomu. Jest to bardzo ciekawa opcja, aczkolwiek średnio przydatna, bo raczej nikt nie zaprząta sobie głowy zbieraniem dusz, gdy za plecami czai się horda rozwścieczonych bestii.

Bardzo irytujący i zarazem szokujący jest brak możliwości kucnięcia, uniemożliwiający dostanie się do pewnych miejsc na mapie. Painkiller to gra z gatunku FPS, a tam, oprócz standardowego biegania i strzelania, liczy się także skakanie i kucanie. Brak tej opcji przeszkadza zawsze wtedy, kiedy moglibyśmy skrócić nieco drogę przez kolejną mapę, przechodząc pod słupem czy inną przeszkodą zamiast obchodzić ją dookoła.


Painkiller jest kolejną pozycją, która dowodzi, że Polacy także potrafią stworzyć dobrą grę. Już Mortyr pokazał, że drzemie w nas potencjał. Stosunkowo niedawno wydany Chrome tylko utwierdził w tym przekonaniu naszych zachodnich sąsiadów. Nowa gra Adriana Chmielarza jest warta 19,90 złotych – za tę właśnie kwotę możemy ją kupić na polskim rynku. Szybka i dynamiczna akcja, przepiękna grafika, klimatyczny podkład muzyczny oraz zachowane prawa fizyki przemawiają za tą grą. Oczywiście nie ustrzegła się ona drobnych wad i niedociągnięć, ale są one tak małe, że prawie niezauważalne. Z czystym sumieniem wystawiam Painkillerowi 9/10, ponieważ czas spędzony nad nim nie był czasem straconym.

Mateusz Kandefer

Painkiller - powiązania


[12.01] [15:27]
[12.01] [15:37]
[12.01] [16:04]
[12.01] [19:48]
[12.01] [19:56]
[12.01] [20:17]
[12.01] [20:39]
[12.01] [21:06]
[12.01] [21:09]
[12.01] [22:35]
[12.01] [23:24]
[13.01] [00:04]
[13.01] [00:13]
[13.01] [00:24]
[13.01] [09:08]
[13.01] [22:44]
[13.01] [23:04]
[13.01] [23:51]
[14.01] [00:59]
[14.01] [08:10]
[14.01] [10:28]
[14.01] [12:19]
[14.01] [16:23]
[14.01] [18:11]
[14.01] [22:04]
[14.01] [23:29]
[15.01] [02:44]
[15.01] [09:54]
[15.01] [14:33]
[15.01] [14:35]
[15.01] [14:44]
[15.01] [15:35]
[15.01] [15:53]
[15.01] [19:44]
[16.01] [00:21]
[16.01] [12:13]
[16.01] [20:00]
[16.01] [20:00]
[17.01] [03:49]
[17.01] [06:59]
[17.01] [10:43]
[18.01] [01:14]
[18.01] [10:27]
[18.01] [18:54]
[21.01] [09:31]
[21.01] [21:12]
[29.01] [13:33]
[29.01] [22:12]
[02.02] [17:30]
[08.02] [22:18]
[16.02] [10:03]
[17.02] [17:31]
[19.02] [08:15]
[23.02] [19:56]
[26.02] [19:42]
[04.03] [21:23]
[05.03] [12:39]
[05.03] [12:53]
[21.03] [03:39]
[23.04] [14:54]
[23.04] [21:35]
[30.04] [18:36]
[31.05] [20:13]
[20.06] [20:15]
[30.08] [10:31]
[08.11] [16:20]
[24.11] [15:09]
[30.12] [19:39]
[11.01] [19:51]
[08.02] [18:54]
[13.02] [09:04]
[21.03] [13:30]
[04.05] [18:47]
[09.05] [20:03]
[12.06] [20:26]
[15.06] [15:23]
[16.06] [19:53]
[24.06] [16:01]
[27.06] [12:30]
[28.06] [10:32]
[02.07] [20:37]
[02.07] [20:38]
[14.07] [15:02]
[21.07] [13:34]
[31.07] [08:13]
[03.08] [20:51]
[06.08] [10:18]
[27.08] [14:11]
[03.09] [18:22]
[10.09] [19:21]
[11.09] [10:31]
[04.10] [14:13]
[22.10] [15:36]
[05.11] [14:16]
[23.11] [22:30]
[15.12] [15:36]
[17.12] [11:09]
[30.12] [19:22]
[14.01] [09:39]
[15.01] [12:35]
[03.02] [00:03]
[03.02] [19:26]
[12.02] [15:49]
[12.02] [15:51]
[19.02] [17:56]
[16.03] [16:53]
[25.03] [08:55]
[27.03] [15:06]
[03.04] [19:54]
[13.05] [12:29]
[17.06] [15:04]
[28.07] [20:48]
[28.07] [20:50]
[11.08] [16:20]
[25.10] [13:05]
[13.05] [09:36]
[20.12] [22:41]
[07.01] [14:51]
[23.03] [17:46]
[19.08] [17:01]
Pseudonim:
E-mail:
Treść:
 

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. gry.o2.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin, zawiadom nas o tym na gry@firma.o2.pl

© 1999-2009 o2.pl Sp. z o.o. - operator Portalu o2.pl (www.o2.pl) i Komunikatora Tlen.pl (www.tlen.pl).
Gry komputerowe: Redakcja | Kontakt  Portal o2.pl: O firmie | Reklama